Koegzystencja

Chodzę po Internecie, szukam, szukam, znaleźć nie mogę i tylko przerażenie mnie coraz większe ogarnia. A szukałam czegoś ciekawego o życiu z graczem. Nieważne, czy takim casualowym, czy innym, no po prostu o życiu z graczem.

Drogie kobiety, macie dwa wyjścia: albo to zaakceptujcie, albo zmieńcie faceta. Na innego, bo tego już nie zmienicie, szkoda nerwów, czasu i wysiłku. Serio. Bo po co męczyć siebie i jego?

Z graczem żyć się da. Tak jak i z każdym innym facetem, który ma jakieś hobby, które kocha. Jedni sklejają modele (nie mam pewności, czy ten gatunek już nie wymarł), inni kopią piłkę albo chociaż namiętnie to kopanie piłki oglądają, a są też tacy, którzy grają w gry. No, zdarza się, tak? Każdemu jego zabawki.

Jeżeli nie rozumiesz, co on widzi w tych cholernych grach, spróbuj się tym zainteresować. Jeżeli się zainteresujesz i zrozumiesz, może nawet sama zaczniesz grać, a wtedy oboje będziecie szczęśliwi. Chyba że macie za mało sprzętów do grania i zaczniecie się kłócić o pada czy dostęp do komputera, ale to już inny problem. Jeżeli się zainteresujesz, ale wciąż nie wiesz, o co chodzi i dlaczego jest to dla niego fajne, daj sobie z tym tematem spokój. Nie musisz rozumieć wszystkiego.

Przejrzałam różne kobiece fora, na których dziewczyny piszą o swoich problemach z facetami-graczami. Kobiece fora to jest jakiś bardzo ciemny zakątek Internetu, do którego zaglądać mogą tylko ludzie o naprawdę mocnych nerwach.

Ale jak to „jednego xboxa rozwaliłam”? Kobieto, jeżeli nie możesz sobie poradzić z tym, że twój facet gra przez tydzień raz na 2 miesiące, zmień faceta. Nie rozwalaj mu konsoli, komputera, czy czegokolwiek innego. To na pewno nie poprawi jakości waszego związku. Zmień faceta albo nie wiem, idź do psychologa, bo to nie jest normalne. To się leczy. Tak, ty się powinnaś w tym wypadku leczyć, nie on.

Co robić, gdy on gra? Jest na to jedna słuszna odpowiedź: zająć się sobą. Proste, prawda?
Jest milion rzeczy, które możesz robić w tym czasie. Iść z przyjaciółką na kawę, na spacer, na siłownię, do kosmetyczki, na kurs tańca, oglądać seriale, których on za żadne skarby nie chce oglądać z tobą, czytać książki, sprzątać, prasować, gotować, no nie wiem, cokolwiek, co sprawia ci przyjemność. Znajdź sobie jakieś hobby, bo skoro nie masz co ze sobą zrobić, gdy on gra, to najwyraźniej tego ci w życiu brakuje.

To, że facet raz na jakiś czas (lub przez jakiś czas w ciągu dnia) sobie pogra, to nie jest koniec świata, koniec związku i oznaka, że kobieta gracza jest biedna, osamotniona, opuszczona i bóg-wie-co-jeszcze. Wystarczy, że potrafi zająć się swoim życiem. A jeżeli nie potrafi, to facet-gracz jest najmniejszym z jej problemów.

Drodzy gracze, rozmawiajcie ze swoimi kobietami. Jeżeli nie rozumieją, spróbujcie wytłumaczyć. Dogadajcie się co do wspólnie spędzanego czasu, przeanalizujcie, ile czasu faktycznie to granie wam zajmuje. To naprawdę niewiele, ale może wiele zmienić, zapewnić wam spokój i zaoszczędzić nerwy.

1 komentarz

  1. Karmel

    U mnie w parze sytuacja jest identyczna. Trafne strzały.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *